top 5: single Polyvinyl Records 2014
top 5: single Polyvinyl Records 2014

Tym razem recenzje singli w specjalnym, tematycznym pakiecie. Najlepsza IMHO piątka spośród kilkunastu kawałków promocyjnych wydanych jak dotąd w 2014 roku przez nieustannie wymiatającą wytwórnię Polyvinyl Records czyli najsilniejszy obecnie bastion melodyjnego indie popu skierowanego ku ludziom młodym mentalnie.

 

5. White Reaper – Conspirator

493d9fede9d5416c5b069e6986ab847f

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

6.5

Wyróżniająca się na tle pozostałych śmieć-rockowa propozycja dla szalikowców No Age i Japandroids. Po co Polyvinylowi kolejni Japandro skoro jednych już mają? Nie wiem, ale dopóki trzymają poziom taki jak tu, a powtarzalne wokale rekompensują przyzwoitą energią, trzeba przyznać, że ich pozycja jako chwilowych zastępców ma jakąś rację bytu. Here’s your money back, here’s your punk rock back.

 

4. Wampire – Wizard Staff

0644110920690_600

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7.5

Chwali się chłopakom z Wampire to, iż postanowili nie zwlekać z przygotowaniem następcy bardzo udanego debiutu w nieskończoność i już w okresie wakacyjnym, rok po „Curiosity” podzielić się z nami pierwszym singlem. „Wizard Staff” ma w sobie to hippisowskie, narkotyczne coś, znajomy zapach Los Angeles i lat 70. Im dłużej wsłuchuję się w ich upalną, gęsto zaaranżowaną kompozycję, tym bardziej zwiększa się moja sympatia do niej. Jeżeli progresywne stawanie się czymś nowym i jednoczesne pozostawanie sobą obrać za ideał, to zespół z Portland jest na dobrej drodze do jego osiągnięcia. Znacie już ich klawisze, które tu wypadają równie kosmicznie, teraz posłuchajcie saksofonu.

 

3. Alvvays – Adult Diversion

adult-diversion

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7.5

Jakże pięknym nabytkiem jest dla Polyvinyla ten zespół. Jak łatwo można się zakochać w jego blond-wokalistce, jakże błogo melodie rozpływają się gdzieś w lekko-retro oprawie i jak kapitalna jest cała ta twee-popowo/jangle-popowa piosenka, tego wyrazić nie jestem do końca w stanie. Lato według Alvvays, słoneczna beztroska… takie struktury i klimaty już znamy, ale usprawiedliwieniem wysokiej oceny, zachwytów niech będzie meritum w postaci refrenu, słusznie naznaczonego tu największą starannością i wdziękiem.

 

2. Generationals – Gold Silver Diamond

CS2524824-02A-BIG

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7.5

Wyjątkowo celny singlowy strzał na miarę “When They Fight, They Fight” i “Put A Light On” z poprzednich albumów grupy. Aż zapuszczam się w marzenia o całej tak chwytliwej, połyskującej klawiszowymi hookami, pulsującej wakacyjnymi bitami i prawie-dziewczęcymi wokalami płycie, która to miałaby szanse wynieść ich na pozycję czołowej indie popowej kapeli w Stanach. „Gold Silver Diamond” jest samą radością. Oby „Alix” był jego kilkunastokrotną opcją.

 

1. Owls – I’m Surprised…

2014-01-08-owls_jpg_630x640_q85

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8

Z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że bracia Kinsella wspaniałą muzykę tworzą od zarania dziejów, faktycznie zaś od połowy lat 90., choć niestety fakt ten nie dla każdego był do niedawna oczywisty. Nie myliła się garstka starych, oddanych fanów Joan Of Arc, Cap’n Jazz, American Football, Owls, Make Believe oraz pozostałych projektów, w których współtworzeniu udział brali Tim i Mike. Laury powszechniejszego uznania przyszło tym zdolnym panom zbierać jednak dopiero w 2014 roku za sprawą reaktywacji dwóch ze wspomnianych grup, nawracającej mody na emo oraz w jednym przypadku po wydaniu całkiem nowej płyty. Stare Owls jest dziś kultowe, nowe nie upada wcale daleko. Cóż po 13 latach przerwy skoro ci ludzie tworzyli ze sobą cały czas pod innymi nazwami w różnych kombinacjach?

Owls to dla przypomnienia ten sam skład co Cap’n Jazz, ale bez Daveya von Bohlena, który w 2000 roku przewyższał kolegów popularnością liderując The Promise Ring. Choć dziś ten album kwartet mógł równie dobrze wydać pod nazwą Joan Of Arc, to 14 lat temu math-rockowe, ale zdecydowanie bardziej-jednak-piosenki Sów całkiem się różniły od elektronicznych eksperymentów sygnowanych podpisem JOA. Błyszczący na nowej płycie i zapowiadający ją „I’m Surprised…” uderza w estetykę „Owls 2000”, „Life Like”, singla „Meaningful Work” czy niektórych fragmentów „Boo Human”. W ruch idą podobne, grubo szyte, w skomplikowany sposób uzupełniające się melodie trzech nietuzinkowych muzyków, których współpraca potrafi dać efekty całkowicie nieprzewidziane. Kinsella plus Zurick plus zwłaszcza Victor Villarreal równa się oczywista gitarowa uczta. W drugiej części Tim podejmuje karkołomną próbę pociągnięcia dalszej części kawałka swoim wokalem. Kończy się szczęśliwie, emocjonalna nadwyżka zostaje uwolniona, a nacisk położony na fragment The reoccurring image, jumps one plate to the next, And in the quiet moments, They hear traffic paaaass staje się tym najbardziej w całych trzech i pół minutach trwania pożądanym.

posłuchaj również:

The Rentals – Thought Of Sound

Xiu Xiu – Stupid In The Dark

0 komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>