recenzja singla: Vampire Weekend – Step
recenzja singla: Vampire Weekend – Step

9

Śliczne piosenki zawsze wychodziły tym nowojorskim, uniwersyteckim młodzieńcom dokładnie tak jak powinny. Na pierwszej płycie przekapitalne „M79”, na drugiej wcale nie wiele gorsze „Taxi Cab”. Trzeci album inicjuje utwór z tej samej kategorii wagowej. Prezentujący się zresztą z jednakową klasą co urocze poprzedniczki.

Strasznie fajnie ujrzeć i usłyszeć ponownie, charakterystyczny już songwriting Ezry Koeniga w towarzystwie niemniej rozpoznawalnych, pociesznych melodii i taktownie wybijających rytm uderzeń perkusji. Teksty, które nie zawsze dają się zrozumieć, ale brzmią w wyjątkowo klimatyczny sposób (While home from New York was champagne and disco, Tapes from L.A. slash San Francisco, But actually Oakland and not Alameda, Your girl was in Berkeley with her Communist reader). Hooki, począwszy od głównego, wprowadzającego, po cudo towarzyszące drugiej zwrotce czy mostek. Łapię się tu na nie jeden, nie dwa i nie pięć fragmentów, a więc wracam i słucham, słucham, słucham, po raz kolejny. Kiedy otrzymuję coś dobrze znanego i lubianego, a towarzyszy temu również poczucie twórczego rozwinięcia owej formuły, oczekiwania zostają spełnione. W przypadku ulubionych zespołów nie ma chyba rzeczy bardziej satysfakcjonującej.

(Jedyny mankament jest właściwie taki, że kawałek nie jest całkowicie autorski, a oparty został o bardzo przyjemny numer hip-hopowców z Souls Of Mischief.) 

Napisany przez Łukasz Zwoliński 0 Komentarzy , , , , ,

0 komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>