recenzja singla: The Shipyard – So Much To Win
recenzja singla: The Shipyard – So Much To Win

water-on-mars

6.5

Tak ciężko jest przegrać, kiedy tyle do wygrania. Wtedy jeśli przegrywasz, to porażka boli bardziej. Z drugiej strony w takim przypadku jesteś zmotywowany tak bardzo, żeby nie przegrywać w ogóle. Wszak jeśli porażka nie boli cię wcale, to znak, że gra nie była warta świeczki.

Powyższy wstęp jest jedynie rozkminą zainspirowaną tekstem utworu, żadną broń Boże aluzją do zespołu. Drugi singiel z drugiej płyty The Shipyard w zwrotkach wypada dość konwencjonalnie. Riff, rytm, zimny wokal Jurewicza. Statycznie, trochę przewidywalnie jak mogłoby się wydawać, ale do przodu. Zmianę wprowadza inny motyw gitary aż w końcu dynamiczne przejście w refren z towarzyszącym gdzieś na drugim planie shoegaze’owym wiosłowaniem. Ten refren to podkręcenie energii o jakieś 2/3 dotychczasowego poziomu i całkiem zdobywająca uznanie zażarta rockowa eskapada. Panowie mieli na koncie rzeczy zdecydowanie bardziej spektakularne, tu świadomie czy nie, serwują ukłon ku gitarowym antenom radiowym, choć jest to czynione w bezapelacyjnie dobrym stylu. Niczego innego bym się zresztą nie spodziewał.

„Stoczniowcy” prezentowali już oblicza noise’owo-industrialne czy popowo-nowofalowe. Tym razem zastajemy ich w stroju rockowo-postpunkowym. Z „So Much To Win” może nie wygrywają przysłowiowych mistrzostw, ale zaświadczają, że fajne, zaczepne kawałki to nadal ich domena.

zobacz również:

The Shipyard – Water On Mars

The Shipyard – Free Fall

 

0 komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>