recenzja singla: Still Corners – Berlin Lovers
recenzja singla: Still Corners – Berlin Lovers

8

Ciężko czasem znaleźć dobry polski odpowiednik dla niektórych angielskich słów. Chociażby „haunted” w odniesieniu do melodii. Jakże idealnie owy przymiotnik określa nam niekiedy istotę zajebistości danego kawałka. Po naszemu z kolei, jakby się tu nie nagimnastykować i tak nie wymyślimy niczego nawet w połowie równie trafnego.

Taka właśnie „haunted” była cała ostatnia płyta Chromatics. Poniekąd także debiut Londyńczyków ze Still Corners. Dziś mówi się o drugim albumie twórców „Creatures Of An Hour” jako o potencjalnym następcy „Kill For Love”. Świadczyć ma o tym głównie podgrzewający temperaturę oczekiwań singiel „Berlin Lovers”.

Ten numer poznalismy jakieś 2 miesiące temu, ale z racji wakacyjnego występu Still Corners na genialnie zapowiadającym się Soundrive Festival, jego aktualność przetrwa zapewne do samego sierpnia. Piosenka ma zresztą wszelkie predyspozycje do bycia tegorocznym, długofalowym hitem, lądującym w późniejszych podsumowaniach. Jest tu mocny synth-popowy hook przewijający się przez całość, towarzyszący rozmarzonemu śpiewaniu Tessy Murray. Przebity w refrenie najbardziej nawiedzająco-hipnotycznym motywem pierwszej kwarty roku, opartym właściwie na jednej, sugestywnie powtarzanej frazie. So young, so young, so youuung… . Ta nocna, romantyczna ulotność, manifestujący młodzieńcze uniesienia tekst i buszujące po głowie klawisze. Szkoda jedynie, że tak krótko, ale jest na to rada. Ja puszczam sobie dwunasty raz pod rząd. 

Napisany przez Łukasz Zwoliński 0 Komentarzy , , , , , , , ,

0 komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>