recenzja singla: Eternal Summers – Never Enough
recenzja singla: Eternal Summers – Never Enough

Eternal-Summers-The-Drop-Beneath

7

Wracają pozytywni revivalowcy twee-popu, twórcy bardzo chwytliwego „Correct Behavior” sprzed dwóch lat, bywalcy moich list roku 2012. Eternal Summers także dziś bez dwóch zdań kojarzą się z Asobi Seksu, choć od tamtych kolegów i koleżanki wydają się aktualnie jakby atrakcyjniejsi. Bo „Never Enough” tak jak i numery z poprzedniego krążka, to nie tylko głos zdolnej Azjatki, ale przede wszystkim C86’sowe, jangle’ujące linie gitary, kapitalny feeling i fantazja w zakresie przejść, zakłóceń, melodii. Totalna zabawa (zwłaszcza w drugiej części), której trio, zgodnie z tytułem, nie przestaje mieć dość.

W chwili pisania tej mini-recenzji nie było jeszcze albumu. Aktualnie możemy się już cieszyć całym długogrającym „The Drop Beneath” wyprodukowanym przez Douga Gillarda z Guided By Voices.

zobacz również:

Eternal Summers – Gouge

Eternal Summers – The Drop Beneath

Napisany przez Łukasz Zwoliński 0 Komentarzy , , , , , , , , ,

0 komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>