recenzja singla: We Call It a Sound – Wstręt
recenzja singla: We Call It a Sound – Wstręt

maxresdefault

8.5

Pomimo tego, że jako słuchacz nie podążam przesadnie za muzyką przełomową, koniecznie oryginalną i inną od wszystkich, a klasycznej, zwyczajnie napisanej piosence jestem w stanie dać notę maksymalną, to nie pogardzę czasem obcowaniem z czymś, co daje mi poczucie odrębności i swoistej pod jakimś względem egzotyki. Tego rodzaju wrażenia przynosi słuchanie polskiej grupy We Call It a Sound, której każdy znany mi do tej pory utwór raczy dźwiękami przyjemnie zaskakującymi, ocierającymi się o nietypowość. „Wstręt” zapowiadający nową płytę Wolsztynian dowodzi, iż tak jak w przypadku niektórych kapel na przestrzeni twórczości ciężko sobie wyobrazić jakiekolwiek większe zmiany, tak u WCAS na odwrót, nie da się oszacować stałego muzycznego wizerunku. Nowy utwór różni się bowiem znacząco od poprzednich, co bynajmniej nie wychodzi mu w żaden sposób na niekorzyść. Panowie ryzykownie przerzucili się na język polski i już dziś po opiniach widać, że nie każdemu jest to w smak. Po drugie zafundowali brzmienie słabiej akcentujące elektronikę, hermetyczne, ale też przez to wcale nie mniej intrygujące. Lubię to co robili wcześniej, jestem pewien, że polubię również to co przyjdzie wraz z trzecim albumem.

Z czym właściwie mamy tu do czynienia? Post-punkiem, kraut-rockiem, avant-popem? Może wszystkim po trochu, a może z żadnym z powyższych. Kilka repetycyjnych struktur nakłada się na siebie, wokalista ciągnie zwrotki nadając tworowi pozorów piosenkowości, jest ciekawy rytm i basowy puls. Po tym jak dostajemy ostrzeżenie: Digitale, analogi, błyskające oślepiają, Kiedyś Cię dopadną, więc się strzeż, pojawia się chyba mój ulubiony, mroczniejszy fragment stanowiący pomost pomiędzy drugą, a trzecią zwrotką (refrenu nie ma). A w niej z kolei najlepszy fragment tej sympatycznej i dość wymyślnej konstrukcji tekstowej. Skręt w grubymi nićmi sznurowany sen, O szybach czarnych i autach za pięć, Do tej całej idolarni pełnych szklanek, koleżanek, Głośno słuchających „Tago” Can.

A więc. Kilka przemyślanych, złożonych do kupy oraz trafionych elementów. Kawałek frapuje i wciąga. Daje radę jako przewrotny singiel, a zarazem wzbudza ciekawość co do tego, jak odnajdzie się w układance albumowej. 

zobacz również:

We Call It A Sound – Nightback

We Call It A Sound – Coffee Break

Napisany przez Łukasz Zwoliński 0 Komentarzy , , , , , , , ,

0 komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>